wtorek, 03 stycznia 2012
Za oknem jak wczesną wiosną, śnieg można obejrzeć na zeszłorocznych fotografiach. Ale w górach na stokach robią co mogą, dośnieżają, wywołują, przywołują… jakie są tego efekty przekonamy się niedługo, bo ferie się zbliżają wielkimi krokami.
Narty z dziećmi jak dla mnie to nie lada wyczyn. Ubieranie, zawijanie, smarowanie… A jak egzemplarz gotowy do wystawienia na dwór słyszymy: Mamo, jeszcze siku! Tia… Ja dodatkowo jestem osobą, która ma ZAWSZE ochotę wyjść na upał i NIGDY nie ma ochoty wyjść na mróz i śnieg. Do nauki jeżdżenia już się zniechęciłam, może mi się coś jeszcze zmieni na stare lata. No ale nie poddaje się, ruch to zdrowie, narty fajna rzecz, wiec pakujemy manatki i w drogę. Mąż uwielbia, Bruno od zeszłego roku z niecierpliwością czeka na powtórkę z nauki, Nina za mała, więc będę z nią lepić bałwany, o ile będzie z czego.
O śpiewającym umilaniu sobie drogi i innych niezawodnych w podróży zabawach pisałam już latem. Nic się nie zmieniło, nadal jestem nieprzekonana do kupna dwóch przenośnych dvd, jestem nawet przeciwna i za punkt honoru postawiłam sobie mieć dzieci zadowolone z podróży bez filmów.
Zostało jeszcze trochę czasu, ale droga, żeby była do przetrwania, musi być jako tako przygotowana. Jako że w MamaGama specjalizujemy się w rozwiązaniach, mamy i kilka gadżetów do samochodu, żeby droga była krótsza, przyjemniejsza i szybsza.
W przypadku towarzysza podróży jadącego tyłem do kierunku jazdy, pomaga jakaś większa nad nim kontrola. Jak moje dzieci były na tym etapie, naprawdę mi brakowało, że nie widzę, czy się bawią, czy usypiają, bo po odgłosach nie zawsze można poznać. Zatem dla spokoju matki i ojca, bardzo polecamy lusterko do obserwacji maluszka. O, a dla smoczkowych dzieci to jest super! Jak wypadnie z buzi, to znacznie łatwiej szukać pod siedzeniem gwiazdki niż samego smoczka… Starszemu dziecku zdecydowanie lepiej dać więcej swobodyJ Warto nawet się do tej swobody przyłożyć, żeby nie wołał co 3 minuty, że potrzebuje wsparcia, bo podróż skończy się nasza wykręconą szyją i słabym humorem. Dla dzieci, które nie mają kłopotu z chorobą lokomocyjną polecamy organizer ze stoliczkiem. Jest tam miejsce na potrzebne rzeczy, a stoliczek może służyć do rysowania, grania, zabawy… praktyczny i ładny. A po podróży zamykamy, na plecki zakładamy i nasza pociecha jest podwójnie dumna, bo przecież ma swój bagaż, którym się musi zająć. A jeśli dziecku nie sprzyja patrzenie w dół na stolik, polecamy organizer na fotel - maluch może sam poukładać co potrzebuje, wyznaczyć kieszonkę na śmieci, zabawkę, picie, itp.
No a skoro już o starszaku mowa.. nie ma podróży bez stacji benzynowej! Któż by nie lubił postojów! Jak sięgniecie pamięcią wstecz, to sporo się zmieniło przez ostatnie 15 lat, ale nadal są takie, na których zastanawiamy się czy może jednak uda mi się dowieźć do następnej… Zatem warto się zaopatrzyć w nocnik turystyczny: sprawdzi się dla maluchów nośnikowych ( o ile łatwiej na takim nocniczku niż na rekach u mamy!), ale i dla starszych jako higieniczna nakładka na sedes każdy… A zmieści się do nawet najbardziej zapakowanego samochodu.
Na koniec listy jeszcze osłonka na fotelik. Podróż trwa, fotelik musi przetrwać niejednego herbatnika, czekoladkę, soczek, kredkę, nie mówiąc o jakiś przykrych przygodach… Fotelik uprać ciężko, a tu zdejmujemy, przepieramy i fotelik jak nowy! Osłonka jest w wersji dla młodszych i starszych.
I na koniec… dobór zabawek na podróż to temat na osobny wpis, ale podzielę się, że Ninkę wyposażę w TO - jak dla mnie na drogę zabawka idealna – spora, a zajmuje Malo miejsca, wciągająca, dzięki rzepom trudno pogubić i ciągle nie spada, a przy okazji poćwiczy wiedzę.
Zatem szerokiej drogi:)
piątek, 16 grudnia 2011
Szaleję za świątecznymi wypiekami. Uwielbiam te zapachy i pieczenie z dziećmi. Na ogół z listy „propozycje wypieków na święta” w praktyce robię 2/3 i tak jest zawsze za dużo. No i uwielbiam poszukiwanie przepisów, bo co roku piekę to co dobre i niezawodne, ale też coś nowego. Poprosiłyśmy nasze facebookowe fanki o ich ulubione świąteczne przepisy. Mam nadzieję, że się przydadzą, ja na pewno coś spróbuje:)
Ciasto pomarańczowo – makowe, TU możecie zobaczyć przepis na blogu, ze zdjęciami. - 120g maku Podgrzać w rondelku mleko i dodać do niego mak. Podgrzać (ale nie doprowadzić do wrzenia). Kiedy mleko będzie gorące, odstawić z ognia żeby ostygło. Mąkę przesiać i wymieszać z proszkiem do pieczenia i szczyptą soli. Podzielić na trzy równe części. Do masy maślanej dodawać po łyżce jedną część mąki. Następnie (również powoli) dodawać połowę mleka z makiem. Znów po łyżce drugą część mąki, pozostałe mleko i wreszcie trzecią część mąki. Na końcu dodać wanilię, skórkę i sok. Wlać ciasto do natłuszczonej formy (ja piekę w tortownicy z kominkiem) i wstawić do nagrzanego do 180C piekarnika. Foremkę wstawić na ciut niższy poziom niż środkowy i piec ok 60 minut (do suchego patyczka). Zostawić na parę minut w formie a następnie studzić na kratce przez ok 3h.
Poezja smaku (smakuje jak nazwa wskazuje ;-)) Ciasto: - 5 jaj - 5 łyżek cukru - 5 łyżek mąki - 1 płaska łyżeczka proszku do piczenia Upiec biszkopt w blaszce. Krem: - 1 margaryna - 1 puszka słodzonego mleka skondensowanego - 20 dkg bakalii Polewa: - 1/2 kostki margaryny - 3 łyżki cukru pudru - 1 łyżka wody - 1 łyżka kakao Dodatkowe składniki: - 16 sztuk herbatników - 2 kieliszki rumu - 1 kieliszek wody Wykonanie: Puszkę z mlekię gotować 3 godziny, ostudzić, utrzeć z margaryną, dodać pokrojone bakalie, wyłożyć na ostudzony biszkopt. Rum z dodatkiem wody wylać na talerz i maczać herbatniki, układać na masę, polać polewą, udekorować.
Snikers Ciasto: - 4 szklanki mąki - 1/2 szklanki cukru - 1 margaryna - 2 jajka - 2 łyżeczki miodu - 2 płaskie łyżeczki sody rozpuszczone w 2 łyżkach śmietany
Należy zagnieść ciasto i podzielić je na 3 części. Dwa placki upiec same a trzeci upiec z posmarowaną masą orzechową.
Masa orzechowa: - 20 dkg orzechów - 1/2 margaryny - 1/2 szklanki cukru - 2 łyżeczki miodu
Orzechy grubo posiekać, smażyć 2-3 minuty z pozostałymi składnikami i gorące smarować na placek i do piekarnika.
Jabłka: - 1 kg jabłek i 3 łyżki cukru - galaretka cytrynowa
Rozsmazć jabłka z cukrem dodać galaretkę cytrynową, wymieszać, smarować ciepłymi jabłkami pierwszy placek. Drugi placek posmarować ciepłą masą budyniową.
Masa budyniowa: - 1 i 1/2 mleka - 1 cukier waniliowy - 1 łyżka mąki ziemniaczanej - 1 łyżka mąki pszennej - 2 łyżki cukru
Ugotować tak jak budyń. Do gorącego budyniu dodać 1/2 kostkę masła i wymieszać. Smarować placek drugi i przykryć trzecim plackiem z masą orzechową. Makaroniki migdałowe. Sprawdzone na razie z połowy porcji ale są pyszne :0 300 g mielonych migdałów, 100 g kandyzowanej skórki z pomarańczy 200 g migdałów w płatkach, 1 łyżeczka cynamonu, 1 łyżeczka mielonych goździków, 1 duża łyżeczka otartej skórki z cytryny, 3 jajka 250g cukru – czyli szklanka. Przygotowanie: Migdały, skórkę, cynamon i goździki mieszamy razem. Jajka ubijamy z cukrem w misce nad parą. Miskę ustawiamy na garnku z gotującą się wodą i ubijamy mikserem przez kilka minut aż całość nabierze puchatej i lekkiej konsystencji. Łączymy suche składniki z ubitymi jajkami i wykładamy na papier do pieczenia. Jeżeli chcemy mieć zgrabne ciasteczka, układamy je łyżką, albo robimy jeden duży placek. Po upieczeniu dzielimy go na mniejsze kawałki. Pieczemy około 20 – 30 minut temperaturze 150 stopni. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy. Dopiero po wystudzeniu odlepiamy od papieru.”
Pyszne i proste ciasteczka bardzo czekoladowe:) wyglądają wybitnie zimowo, bo są posypane cukrem pudrem i popękane:) 1 gorzka czekolada pół kostki masła szklanka cukru szklanka mąki 1/4 łyżeczki sody roztrzepane jajko szczypta soli. Czekoladę z masłem topimy, po wystygnięciu łączymy z resztą składników. formujemy niewielkie kulki (po upieczeniu przybiorą formę popękanych placuszków) i obtaczamy w cukrze pudrze. 10-15 minut w 180 stoniach. gotowe i pyszne:)”
Krajanka orzechowo – migdałowa Przepis ze zdjęciami można zobaczyć tu
PIERNICZKI 1kg mąki+2przyprawy do piernika+2 szkl cukru wymieszac
środa, 19 października 2011
Jaki śpiworek wybrać do wózka? W rodzicielskiej karierze czekają nas co najmniej dwa śpiworki do fotelika i wózka. Pierwszy dla maluszka, tak do 1 roku życia, a drugi dla większego dziecka – od roku do momentu wyjścia z wózka. O ile gondole są zwykle zaopatrzone w coś na kształt przykrywki, to wózki „siedzące” już niekoniecznie. Nawet jeśli firma produkująca wózki robi śpiworki są to raczej sztywniejsze okrycia, które pięknie pasują do wózka, ale nie zawsze są zoptymalizowane pod kątem mamy i dziecka. Obserwujemy mamy, które zamiast śpiworka decydują się na kocyk. O ile takie rozwiązanie jako tako sprawdza się przy zupełnym maluszku, o tyle każde dziecko, które choć trochę fika nogami ściąga kocyk w sekundę, często pakując go przy okazji pod koła wózka. No i kocyk nie chroni przed wiatrem i deszczem. Wybierając śpiworek zwracajmy uwagę na: - konstrukcję śpiworka – bardzo ważne jest, żeby śpiworek dobrze osłaniał dziecko z każdej strony i by można je było nim przykryć aż po szyję i opatulić – „zasłaniacze nóżek” są bez sensu - materiał z jakiego jest wykonany śpiworek – czy część wierzchnia chroni przed wiatrem i deszczem, czy śpiworek jest miękki i dobrze się układa, czy wewnętrzna warstwa, z którą styka się buzia dziecka jest miła w dotyku - uniwersalne otwory na pasy – muszą pasować i do wózka i do fotelika samochodowego - łatwość odpinania i zapinania – dziecko trzeba móc łatwo odsłonić (kiedy na przykład wchodzimy do pomieszczenia) i zapiąć z powrotem jednym ruchem - możliwość zupełnego odpięcia wierzchniej części śpiworka – kiedy nie jest potrzebna spód zostawiamy na wózku, a górę odpinamy żeby nie przeszkadzała - jeśli macie starsze dziecko ważna jest kolorystyka – chodzący maluch wybrudzi wnętrze śpiworka bucikami, więc lepiej wybrać ciemniejszy kolor Na rynku jest mnóstwo śpiworków do wyboru. My w MamaGama przetestowałyśmy i wybrałyśmy do sklepu te marki JJ Cole. Wszystkie mają uniwersalne otwory na pasy, odpinają się całkiem, jednym ruchem i dają się zapiąć pod samą szyję. Lite Śpiworek na chłodniejsze letnie dni i ten zmienny pogodowo okres między latem a jesienią i wiosną a latem. Chroni przed deszczem i wiatrem, ale nie grzeje. Zewnętrzny materiał jest odporny na zabrudzenia, a wewnętrzny jest miły i miękki. Warto wpiąć go na stałe do fotelika czy wózka, a wierzchnią warstwę mieć w torbie, żeby w razie potrzeby osłonić i zapiąć maleństwo. Najbardziej uniwersalny śpiworek marki JJ Cole. Idealny od jesieni do wiosny. W bardzo zimne dni można go docieplić od wewnątrz dodatkowym kocykiem lub załozyc dziecku kombinezon. Jesienią pozwala na ubranie maluszka tylko w cieplejszy dresik, bez kurtki czy kombinezonu (każdy, kto choć raz ubierał niemowlaka w kombinezon ten wie, czemu to ważne). Śpiworek ma w środku miły materiał przypominający aksamit, na zewnątrz chroniącą od wiatru i deszczu przeszywaną warstwę.
Idealny wybór zwłaszcza dla maluszków. Nieco cieplejszy niż Urban, na zewnątrz ma pluszowy materiał a w środku ciepłe, miękkiego misia. To typowy śpiworek zimowy - jest cieplutki, milutki i żaden mróz w nim nie straszny!
To jest model, w którym żadna zima nam niestraszna! To taki odpowiednich puchowego kombinezonu. Materiał jest już nieco sztywniejszy i cięższy i zapewnia najlepszą ochronę od zimna, śniegu czy mroźnego wiatru. Górną część śpiworka można albo wywinąć, żeby przylegała do oparcia wózka albo ściągnąć specjalnymi sznureczkami, tak, że tworzy się kaptur – kokon wokół głowy dziecka.
Wszystkie śpiworki marki JJ Cole dostepne są na www.mamagama.pl Co zrobić, aby i jemu i rodzicom było wygodnie? Pojawienie się w domu nowego członka rodziny to ogromna rewolucja pod każdym względzie. Odpowiednie przygotowanie, w zależności od możliwości, pokoju dziecka lub kącika do przewijania oraz miejsca do kąpieli, znacząco ułatwi nam zorganizowanie się po powrocie ze szpitala. O czym warto pomyśleć planując… …kącik do kąpieli: O kręgosłupie!!! Trzymanie maluszka w wanience z kręgosłupem wygiętym w łuk bywa naprawdę bolesne i dokuczliwe. Zatem kupując wanienkę, warto pomyśleć o stojaku, a najlepiej o stojaku najwyższym jaki mają w sklepie. Praktyczną alternatywą dla wanienki są wiaderka do kąpieli. To, które proponujemy w MamaGama ma wbudowany termometr, „siedzonko” wewnątrz, aby maluszek miał wygodne podparcie oraz mały kubełek do polewania / spłukiwania dziecka. Wiaderko ma kilka zalet – mieści mniej wody niż wanienka (ekologia! I niższe rachunkiJ ), zajmuje dużo mniej miejsca niż nieporęczna wanienka i jest wygodniejsze dla rodzica – klęcząc przy wiaderku lub stawiając je na podwyższeniu mamy dużo większe szanse na wygodną pozycje!
Na koniec mogę ostrzec jeszcze przed kombajnami – przewijak i wanienka w jednym. Większość modeli działa na podobnej zasadzie – aby położyć dziecko na przewijaku, musimy schować wanienkę (i odwrotnie) i nie wystarcza jedna ręka. Jeśli zdarzy nam się kąpać w pojedynkę – nie do zrobienia. Myśląc o akcesoriach do kąpieli warto też pamiętać o myjce. Mycie czymkolwiek poza ręką wydaje się zbędne, jednak naprawdę warto stymulować skórę dziecka różnymi fakturami – myjka nadaje się do tego idealnie. Ta z oferty MamaGama wyróżnia się też zwierzaczkowym rysunkiem – sprawdzi się świetnie jak dziecko podrośnie i będziemy mogli odgrywać mini teatrzyki w wannie. Ponadto w zestawie ma praktyczny, kolorowy wieszaczek, na którym skutecznie wyschnie.
…kącik do przewijania: O tym, że za wszelką cenę należy go zorganizować tak, aby mieć wszystko pod ręką. Przewijamy maluszka po kilka-kilkanaście razy dziennie, często po nieprzespanej nocy lub dniu zdominowanym przez kolkę – nasza wygoda i bezpieczeństwo dziecka (którego nie można spuścić z oka nawet na sekundę) są najważniejsze. Dlatego serdecznie polecamy organizery na akcesoria do przewijania – w ofercie MamaGama mamy kilka modeli, aby sprostać różnym potrzebom:
Organizer łóżeczkowy marki Prince Lionheart – to idealne rozwiązanie kiedy wokół łóżeczka nie mamy wiele miejsca i nie mieści nam się żadna komoda do przewijania. Sprawdzi się także na przewijaku jak te popularne z Ikei – w których po wszystko trzeba sięgać na dolną półkę. Ten organizer można zwiesić na ramie (łóżeczka lub przewijaka) – nie zajmuje miejsca, a to co najpotrzebniejsze mamy pod ręką.
Organizer do postawienia marki Prince Lionheart – szczególnie wygodny na większych komodach do przewijania. Dodatkowym atutem jest neutralny wygląd – będzie pasował do każdego wystroju.
Organizer marki JJ Cole – może się oczywiście zwyczajnie bardziej podobać niż innej markiJ Jego podstawową zaletą jest łatwość przenoszenia – kiedy mamy większe mieszkanie, nie mówiąc o domu ze schodami, bieganie do przewijaka za każdym razem bywa uciążliwe. Dlatego organizer JJ Cole jest tak wygodny – mamy go bez kłopotu zawsze tam gdzie będziemy przewijać. Ze względu na materiałowe wykończenie i wybór kolorów, można bez kłopotu dopasować go do wystroju salonu, gdzie często przewijamy na kanapieJ A bez względu na to czy mamy do dyspozycji organizer na akcesoria, czy szufladę, kłopotliwe bywają mokre chusteczki. Używamy ich wielokrotnie w ciągu dnia, a opakowanie nie jest wygodne w obsłudze, ponadto z czasem przestaje być szczelne. Dlatego polecamy także pudełko na mokre chusteczki – jest estetyczne, szczelne, a przykrywka sprawnie odskakuje po naciśnięciu i wyciągamy chustki bez najmniejszego problemu.
Jedzenie to nie tylko nasza bezwzględna potrzeba. To poznawanie świata, smaków, zabawa, przyjemność. Zmartwienie, jeśli dziecko nie chce jeść, radość, jak je co dostanie, nie boi się próbować, wybiera swoje smaki. Jasne, są jadki i niejadki, są niejadki, na które nie ma sposobu. Ale są też dzieci, których rodzice widząc śledzia i pytający wzrok dziecka mówią: e, to niedobre, nie będzie ci smakowało. I nikt nie wie skąd oni to wiedzą… Dajmy dzieciom próbować co się da. Im więcej będą miały do wyboru, tym większej śmiałości nabiorą w próbowaniu nowości. Cieszmy się i korzystajmy, jeśli mają ochotę na coś, czego nie przyszło nam do głowy im dać (o ile oczywiście jest bezpieczne dla nich…). Moja Nina, wiek 19 miesięcy, sama kiedyś wyszperała w szafce puszkę sardynek, przyniosła, poprosiła o otworzenie. Nie dowierzając, że przełknie dałam jej, a ona zajadała się tym bez opamiętania! Okazało się, że uwielbia! :) Próbowanie, smaki, namawianie to jeden aspekt dziecięcego jedzenia. Drugi to trudna nauka samodzielności w temacie i łączący się z tym bałagan. Ja sama namawiam do cierpliwości – nawet jeśli większość posiłku muszę zbierać z podłogi, a do brzuszka trafiają nędzne okruszki, to warto! Trening czyni mistrza:) Kilak tygodni odkurzania po każdym jedzeniu, ale potem dziecko rok z hakiem je samo wszystko. A jaka to wygoda dla rodziców! W zależności od wieku dziecka, przydadzą się różne akcesoria, które i jemu, i nam ułatwią naukę, uprzyjemnią jedzenie, zaoszczędzą prania i sprzątania…. W MamaGama szczególnie polecamy:
- na początek mały bawełniany śliniaczek - wystarczy, żeby ochronić ubranko przed mlekiem, które uciekło boczkiem, przyzwyczai dziecko, że do posiłku zakłada coś na szyję… - większy plastikowy, kiedy dziecko je już zupki, ale jeszcze nie próbuje jeść samo - z rękawami, gdy dziecko uczy się jeść samo i je całym sobą
- xxl – kiedy już rękawy są bezpieczne, ale lubi to i owo spaść na kolanka… 2. Talerz - miseczka z przyssawką świetnie sprawdzi się na pierwsze zupki, kaszki… przymocowaną miseczkę trudno strącić, a wizja spierania kaszki z zasłon nikogo przecież nie kusi…
- talerz z podziałkami lub miseczkami – jasne rozdzielenie poszczególnych jedzonek pomaga malcowi wybierać co lubi, kojarzyć konkretne smaki…
- fajny talerz dla starszaka – dobrze uatrakcyjnić posiłek, w ładnej oprawie łatwiej przekonać dziecko do nowości. My szczególnie polecamy naczynia TINY marki tum tum oraz talerz Food Face:
3. Kubek To bardzo ważne, aby dziecko piło z kubeczków, przez rurki, itp. To istotne ćwiczenie dla mięśni buzi, które są podstawą naszego aparatu logopedycznego, czy jak to się mówi. W każdym razie warto pamiętać, że picie z kubka i przez rurkę pomaga w przyszłej nauce mowy. - Doidy to magiczny, jakby przechylony kubeczek. Naprawdę, bardzo skuteczni epomaga opanowac trudną sztuke picia ze zwykłego kubka!
- z silikonową słomką, która jest przyjemna w dotyku; a sam kubeczek wyjątkowo stabilny!
I cos dla rodziców – mata pod krzesło – zaoszczędzi niejedno mycie podłogi, a to zawsze dobra wiadomość! I na koniec jeszcze jedna fajna rzecz: aby jak najszybciej posiłki były w pełni wspólne, okazją do spotkania domowników przy stole – polecamy podkładkę na krzesło.
Wydawać by się mogło, że zabawa z niemowlakiem jest niemożliwa. Z punktu widzenia starszego rodzeństwa zgadza się! Ale z punktu widzenia rodziców, nic bardziej mylnego! Początkowo rzeczywiście nie ma mowy o zabawie, ale po około 3 miesiącach, zabawki, które stymulują zmysły są doskonałe dla wspomagania rozwoju maluszka!
To na co warto zwracać uwagę, to przede wszystkim: - wyraźne kolory; - wystające, łatwe do chwytania elementy; - różne rodzaje materiałów, które przyzwyczają małe rączki do dotykania zróżnicowanych rzeczy; - szeleszczące, piszczące elementy, które stymulują słuch i koordynację; - doskonała jakość:)
Rodzice, zwracajcie też uwagę na wygląd tych zabawek! Jeśli marzymy o dzieciach, z których wyrosną ludzie eleganccy, z wyczuciem stylu i wrażliwi na piękno, nie zarzucajmy ich różowymi paskudnymi grzechotkami… Pewnie w 100% nie da się ich uniknąć, ale ja jakoś wierzę, że od początku warto otaczać maluszka tym co i my uważamy za ładne i estetyczne.
Należy też pamiętać, że w ciągu pierwszego roku życia nasze dziecko zmienia się z dnia na dzień, codziennie się uczy i rozwija. Dlatego nie warto kupować wielu zabawek jednego typu. Ale warto kupować je stopniowo, dopasowując do kolejnych etapów maluszka. Warto też o tym pamiętać, jeśli kupujemy prezent. Jeśli szukamy upominku dla 3 miesięcznego bobasa, lepiej kupić mu coś od 6. miesiąca życia lub dla jeszcze starszych dzieci. Zanim się obejrzymy zabawka będzie przydatna , a kupując zwiększymy szanse na trafiony prezent, a zmniejszymy te na kolejną podobna zabawkę.
Co zatem warto mieć na liście zabawek dla najmłodszych? Towarzysz do spania. Przytulanka, do której od początku będziemy przyzwyczajać dzidziusia. Z czasem to taka przytulanka ma magiczną moc uspakajania i usypiania dziecka:) Możemy oczywiście kłaść w łózeczku zwykłego misia, ale możemy się pokusić o dużo ciekawsze propozycje: Miękka, delikatna, muśłinowa przytulanka renomowanej firmy Wallaboo Magiczny miś do usypiania, który zaczyna grać, kiedy dziecko jest niespokojne w łóżeczku.
Przytulanka CUSKi, która absorbuje zapach rodziców i ma kojące działania na maluszka.
Jak dziecko już lepiej widzi i koncentruje się na skupianiu wzroku, warto wieszać coś nad głową – np. zawieszki na pałąk od fotelika są do tego świetne! Dzieci wpatruja się w nie zafascynowane, a z czasem zaczynają celować rączkami. W MamaGama mamy np takiego ptaszka, który po trafieniu rączką delikatnie zagrzechocze koralikami.
Lusterko – świetna sprawa jak dzieci zaczynają się przekręcać na brzuszek. Zachęcają do przekręcania się i do leżenia na brzuszku, a to przecież dla dzieci szalenie ważne.
Następnie warto zainwestować w kilka zabawek, które nasz niemowlak będzie mógł trzymać w rączkach i z nimi kombinować na różne strony… Fajne pianinko - w takie guziki łatwo trafić nawet małym rączkom, a muzyczka będzie nagrodą!
Piłka jest dobrą opcją na długie miesiące zabawy - na początku do ściskania, potem do rzucania i łapania. Maluch doceni elementy łątwe do chwytania, a potem nawet dwulatek chetnie się nią będzie bawił!
Materiałowe książeczki są też świetne - uczą przekręcania stron, chwytania i każda strona ma coś specjalnego do zaoferwoania.
Około dziesiątego miesiąca życia nasz mały człowiek robi się bardziej „ogarnięty” i warto kupić zabawkę, która wymaga większej precyzji, nie musi już być mięciutka… my szczególnie polecamy: Klocki na magnesy Geomag i klocki dla najmłodszych marki Quercetti - obie zabawki to elementy przyjazne i przyjemne dla małych rączek, łatwe do łaczenia i w pełni bezpieczne.
W co się bawić z przedszkolakiem? Najlepiej w to co sprawia mu przyjemność, ale i ćwiczy szare komóreczki. W MamaGama proponujemy kilka sprawdzonych na naszych dzieciach pomysłów. Te zabawy wciągną nie tylko dzieci, ale i rodziców, zatem mile wspólnie spędzony czas gwarantowany!
- wszelkie zabawy kreatywne są bezcenne – w jednej strony pobudzają wyobraźnię, pomagają tworzyć niestworzone historie, a z drugiej – ćwiczą małe rączki, które za chwile będą ślęczały nad szlaczkami w szkole. Im więcej takich ćwiczeń tym lepiej!
Stajenka – do pomalowania, obklejenia liśćmi lub igłami z choinki, wyłożenia kasztanami… i na długie zimowe popołudnia zabawa gwarantowana!
Domek dla lalek – do własnoręcznego pomalowania i udekorowania. Zielona elewacja, okiennice z brokatem? Czemu nie! - zabawy wspomagające wyobraźnię przestrzenną – to jest to dla przedszkolaka! Budowanie, kombinowanie, dopasowywanie… tor dla kulek w mniejszej lub większej wersji jest do tego wymarzony! Ponieważ staramy się oferować naprawdę sprawdzone produkty, nie mogło u nas zabraknąć zabaw Czu Czu! Są dwa rodzaje zestawów i oba w kilku wersjach wiekowych. Zagadki to zbiór pytań o wszystko (wraz z odpowiedziami), a zabawy kreatywne to karty z zadaniami do rysowania (flamaster i ściereczka w zestawie). Zaletą tych gier jest fakt, że uczą i rozwijają. Nie bez znaczenia jest tez fakt, ze bez kłopotu zmieszczą się do torby mamy i zawsze możemy je mieć ze sobą – w podróży, w restauracji, na spacerze, no i oczywiście w domu.
Zdarzają się dzieci… mówiąc oględnie niechętne jedzeniu. Można pichcić i przyrządzać, a one i tak kręcą nosem. Najskuteczniejszą metodą jest podobno nieco przegłodzić oraz dopilnować, żeby dziecko spędzało jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Ale zamiana posiłku we wspólną zabawę też daje znakomite rezultaty. Sami w końcu lubimy jeść przy ładnie nakrytym stole, warto więc stworzyć taką możliwość naszym maluchom. Niekwestionowaną gwiazdą stołu jest uśmiechnięty Pan Talerz oraz jego damski odpowiednik: Można wraz z nimi wyczarować najróżniejsze postaci, fryzury i makijaże, a to wszystko z apetycznych i zdrowych składników. Takiej pokusie nie oprze się żaden niejadek! Oczekiwanie na posiłek można umilić uśmiechniętą buźką wystającą spod talerza:
Mata do jedzenia nie zsuwa się dzięki specjalnym zabezpieczeniom, a nakładka ułatwia podawanie posiłku maluszkowi. Bardzo wygodne przy niejadkach są także talerze-miseczki. Dziecku pozwalają się bawić jedzeniem dowoli na specjalnej podkładce, a mamie przechować jedzonko do następnego posiłku bez konieczności brudzenia pojemniczków. Z kolei amatorów kanapek na pewno oczarują kanapeczki w kształcie księżniczki, pociągu, zwierzątek czy puzzli stworzone jednym ruchem za pomocą tych wykrawaczek
No i niezawodny samolocik, który wlatuje prosto do buzi – tym razem w wersji jak najbardziej realnej!
A na zakończenie, żeby mieć pewność, że szalone zajadanie nie skończy się koniecznością spierania plam i okruszków z ubranka warto się przed tą zabawą dobrze zabezpieczyć i pomyślec o dobrym śliniaku! Wszystkie produkty dostępne na www.mamagama.pl
Kompletowanie wyprawki to chyba ulubione zajęcie każdej ciężarnej. Jeśli kompletujemy wszystko pierwszy raz, warto podpytać koleżanki co im się sprawdziło, a co nie… Nawet w renomowanych sklepach sprzedają ubranka, którym ciężko się oprzeć, a potem okazuje się, że się nie nadają do noszenia i zakładania. Pewne rzeczy sa oczywiście – kupujemy ubranka, pościel, wózek, torbę do wózka… ale o wielu rzeczach, ze się przydają, dowiadujemy się jak już mamy dzidziusia. Poniżej kilka rad z doświadczeń moich i Uli:
Kocyk. Bez kocyków nikt się nie obejdzie. Ale większość kocyków dla niemowląt ma wymiary 75 x 75 cm, co oznacza tyle, że po dwóch-trzech miesiącach są małe. Warto zatem od razu kupić kocyk większy. W MamaGama proponujemy kocyki marki JJ Cole – są duże i tak dobrej jakości, że starczą na kilka lat. Do wyboru są bawełniane i tetrowe. Te drugie to mniej znany, ale szalenie praktyczny produkt – sprawdza się jako cienki kocyk, zapasowe prześcieradło, ręcznik, który szybko schnie, ochrona przed słońcem w ciepły dzień…
Śpiworek na dwór – warto go mieć, kwestia tylko dopasowania grubości do pory roku. Ktoś kiedyś porównał ubieranie niemowlaka do próby włożenia ośmiornicy w sieć. Niełatwe, nawet dla wprawnego rybaka. Dlatego polecamy śpiworki – z jednej strony zaoszczędzą nam i dziecku nerwów przy zakładaniu kurtki, kombinezonu, dodatkowego sweterka… a z drugiej zapewnią komfort w zmiennych temperaturach. Wyobraźmy sobie chłodny dzień – jedziemy do lekarza, dziecko w foteliku, w samochodzie momentalnie usypia. Kurtki wtedy na pewno nie zdejmiemy. A śpiworek wystarczy odpiąć i już nam się maluch nie gotuje. Koniec podróży? Śpiworek zapinamy i bez obaw wystawiamy dziecko z auta, bez potrzeby szamotania się z ubieraniem, czy budzenia. Moim zdaniem to naprawdę jedno ze sprytniejszych rozwiązań dla rodziców małego dziecka.
Lekarze apelują, aby nie przegrzewać dzieci. To naprawdę ważne, aby w domu było świeże powietrze. Lepiej mieć w domu chłodniej i założyć dodatkowy sweter niż chodzić w tshircie, bo w domu tak ciepło. Gorąc w domu to świetne warunki dla wszelkich wirusów i bakterii do rozwoju! Co zatem zrobić, kiedy w domu zalecane 21st i martwimy się, że maluszkowi chłodno? Warto pomyśleć o sprawdzonych owijkach – są wygodne i dla dziecka, i dla rodzica, grzeją i są milutkie w dotyku. W MamaGama szczególnei polecamy te:
Marki Wallaboo, w trzech grubościach, które mają możliwość spięcia kapturka oraz położenia na nich dziecka na podłodze (są na tyle mięsiste, że będzie wygodnie). Oraz marki Snoozebaby – te wyróżniają się wszytymi kolorowymi metkami, elementem, który dzieci uwielbiają!
Przewijanie maluszka to oprócz karmienia najczęściej powtarzana czynność. Zatem warto ją sobie ułatwićJ O ile w domu mamy wszystko zorganizowane i przygotowane, tak na zewnątrz czasem trudno znaleźć odpowiednie miejsce. A jak już jest, to trudno się tam zmieścić z cała torbą dziecka… Dlatego polecamy etui na akcesoria do przewijania – pomieszczą co trzeba, zmieszczą się do torby od wózka i do torebki mamy, łatwo wziąć je ze sobą do łazienki. No i mają mate do przewijania w zestawie. W ofercie MamaGama są trzy modele do wyboru:
Szykując wyprawkę dla dziecka, nie można zapomnieć o mamie! Wystarczy drobiazg, aby pewne rzeczy stały się dużo łatwiejsze!
wtorek, 18 października 2011
W zasadzie misie dwa… Patentów na spanie jest tyle, ile dzieci i rodziców. Co więcej dziecięce zwyczaje związane z zasypianiem – lub nie - zmieniają się w czasie. Sama tego doświadczyłam ku swojemu wielkiemu przerażeniu już kilkukrotnie – no bo jak to? Zawsze działało i już nie działa? Oczywiście żadna, nawet najbardziej zaawansowana technologicznie przytulanka nie zagwarantuje nam, że dziecko będzie ładnie zasypiać, spokojnie spać i budzić się nie wcześniej niż o 9 rano. Ale jest parę sposobów, by spać spokojniej. Mój Ryś od maleńkości miał swoją przytulankę – coś na kształt kocyka – przytulanka mieszka w łóżku, więc kojarzy się tylko ze spaniem (no, czasem jest zabierana na dłuższe trasy samochodem) i zawsze była dla Rysia takim sygnałem – „to teraz lulu”. W MamaGama mamy coś podobnego: Cuski - przytulanka wykonana z materiału, który łatwo wchłania zapach mamy. Jej rogi można bezpiecznie skubać bezzębnymi dziąsłami albo pierwszymi ząbkami. Jest dość duża, więc dziecko może przykrywać sobie buzię (co dzieci uwielbiają), a jednocześnie ma kształt, który zawsze zostawi odpowiednio duży dopływ powietrza.
Mini kocyk do przytulania jest zaopatrzony w kilka metek – można je bezpiecznie ciumkać i skubać paluszkami póki sen nie przychodzi. Kocyk jest wyjątkowo miękki i miły w dotyku, a dzięki dość intensywnej kolorystyce nie trzeba go długo szukać w pościeli.
Strażnik smoczka to rozwiązanie bardzo wygodne zwłaszcza dla rodziców, którzy nie muszą już po omacku szukać zaginionego w łóżku smoka. Wystarczy znaleźć swinkę, kaczkę lub owcę, która go pilnuje J A przy okazji maluszek ma co potrzymać zasypiając i czym się pobawić po obudzeniu.
A to już gwiezdny strażnik smoczka – czyli kocyk w kształcie gwiazdki z paseczkiem, który umożliwia dopięcie smoka. A ponieważ jest wykonana z miękkiej bawełny wysokiej jakości to sprawdzi się również przy wycieraniu buzi śliniącym się maluszkom.
Wyjątkowy miś - to miś, który ma w sobie specjalne urządzenie, które aktywuje się automatycznie na ruch lub dźwięk głosu dziecka i przez pięć minut emituje wybrane dźwięki. Może to być bicie serca, dźwięki, jakie słyszy noworodek w brzuchu mamy, kołysanka lub dowolne nagranie stworzone przez rodziców. Idealny dla wszystkich dzieci na czas zasypiania, oraz dla tych, które na chwilkę wybudzają się w nocy, a pojawienie się rodzica tylko je budzi zamiast uśpić.
Propozycja dla większych maluszków – miły miś z pozytywką, wykonany z miłego materiału i udekorowany kolorowymi metkami. Można go także zawiesić na barierce łóżeczka.
|
|